Home arrow Projekty arrow Archiwalne arrow Po festiwalu - recenzja
Menu główne
Home
Projekty
O nas
Kontakt
Kalendarz
Styczeń 2009 Luty 2009
Wtorek, Styczeń 06, 2009
Domyślny obraz
Ni Po Wt Śr Cz Pi So
Tydzień 1 1 2 3
Tydzień 2 4 5 6 7 8 9 10
Tydzień 3 11 12 13 14 15 16 17
Tydzień 4 18 19 20 21 22 23 24
Tydzień 5 25 26 27 28 29 30 31
Po festiwalu - recenzja PDF Drukuj E-mail
Napisał: Ziemniak   
środa, 29 marzec 2006
Festiwal "Kultura w Pigułce" Puławy 2006 - oczami Kuby

4 marca w Puławach odbyła się pierwsza edycja festiwalu „Kultura w pigułce", organizowanego przez stowarzyszenie Calendula. Ambicją organizatorów imprezy jest prezentacja ciekawych, niekomercyjnych zjawisk kulturalnych oraz aktywizacja społeczności lokalnych. „Kultura w pigułce" ma odbywać się w mniejszych miastach, z premedytacją omijając wielkie aglomeracje miejskie; prezentować dorobek lokalnych twórców, na równi z „przyjezdnymi". Program imprezy został zaplanowany by zyskać możliwie największy krąg odbiorców. Puławską edycję imprezy podzielono na dwie części. Część pierwsza była skierowana do najmłodszych. Poprzez zajęcia plastyczne, zabawy, teatr próbowano pokazać dzieciom świat inny niż wirtualna kraina internetu i gier komputerowych. Zainteresowanie przerosło najśmielsze oczekiwania organizatorów i opiekunów. Gospodarzem tej części imprezy był puławski „Dom chemika". Zabawom nie było końca, a obie strony przedsięwzięcia (tj. małoletni uczestnicy i zabawiający ich artyści) były zachwycone. Po niezwykle udanej ale jakże wyczerpującej części „dziecięcej" należało stawić czoła „dorosłemu" obliczu „Kultury...". W tym przypadku skorzystano z gościnności klubu „Nowa Aleksandrya", ulubionego miejsca spotkań puławskiej młodzieży. Impreza rozpoczęła się, z pewnym poślizgiem, dyskusją o roli światła w sztuce. Kontakt prelegenta z nielicznymi dyskutantami był utrudniony ze względu na brak mikrofonu oraz ciągłe przybywanie do klubu nowych gości. W oczach przybywających dało się zauważyć pewne zaskoczenie na widok scenerii żywo przypominającej salę wykładową podczas zajęć. Później salą zawładnął młodziutki teatr tańca i improwizacji. Doceniła go zgromadzona na sali publiczność, nagradzając gromkimi oklaskami. W międzyczasie, w sąsiednim pomieszczeniu otwarto wernisaż malarstwa Łukasza Hołuja i Kamila Stańczaka oraz fotografii Sylwka Dobraczyńskiego, Piotra Kosiorka, Marty Lubaszewskiej Kosiorek i Tomasza Kuli. Zadbano o odpowiednią oprawę wystawy, wizyta w ciasnych zakamarkach „Nowej Aleksandryi" była krótką podróżą do innej galaktyki... Kolejny punkt programu to kabaret „Szatnia". Był to najsłabszy punkt imprezy. Publiczność milczała jak zaklęta gdy „Szatnia" profanowała klasyczny numer „Dudka" o hydrauliku. Później wystąpił teatr „Puławy- Miasto". Ich spektakl był bez wątpienia największym wydarzeniem puławskiej „Kultury...", pomimo fatalnego nagłośnienia. Widzowie zgromadzeni tego wieczora w „Nowej Aleksandryi" to raczej publiczność koncertów rockowych niż bywalcy teatrów. Tym bardziej należy docenić jej reakcję na zjawisko skierowane do odbiorców o innej wrażliwości. Dobre zakończenie części teatralnej stanowił występ teatru ognia, który odbył się na parkingu przed klubem. Wrażenie potęgowała ciemna puławska noc. Póżniej sceną klubu zawładnął warszawski zespół The Roosters. Ich żywiołowa choć nie pozbawiona melodii muzyka spotkała się z zasłużonym uznaniem publiczności. Następnie The Kuflers. Tym razem bez saksofonu. Zespół toczył heroiczną walkę z akustykiem, zakończoną wcześniejszym zejściem ze sceny. Mimo wszystko występ należy uznać za udany. Później warszawscy punk'n'rollowcy z The Lunatics. Ich show zyskałby niewątpliwie gdyby koncert był lepiej nagłośniony. Ostatni zespół - puławski Let's Kill God to zjawisko tyleż ciekawe co przerażające. Za ich sprawą do Puław zawitał szatan. Na otarcie łez set DJ-ski. To już koniec imprezy. "

Zmieniony ( czwartek, 02 październik 2008 )
 
dalej »
Hosting WWW